Kebab w cienkim cieście – po raz pierwszy proszę

Podczas pamiętnego spotkania, kiedy zrodziła się idea pisania o swoich nowych wyzwaniach miałam okazję…spróbować kebaba. Tak to nie jest pomyłka, do tej pory wzbraniałam się przed spróbowaniem takiego jedzenia. Kojarzyło mi się dotychczas z ociekającym tłuszczem śmierdzącym fast foodem podawanym w podrzędnych niespecjalnie higienicznych lokalach, do których mięso przywożone jest z niepewnych źródeł, a posądzanych także o pochodzenie z innych zwierząt niż powinny być. Nie jest to związane z jakimiś moimi uprzedzeniami kulturowymi, bo raczej jestem otwarta na nowe smaki, a od czasów dzieciństwa przekonałam się do jedzenia wielu potraw, na widok, których czasem robiło mi się niedobrze. Jak np. do szpinaku, którego jedzenie było traumatycznym wspomnieniem z przedszkola, bo zielona paćka przypominała mi po prostu kupę J Ale za to przekonałam się m.in. do jedzenia tatara, sera pleśniowego, czy suszonych pomidorów. No może tylko flaki, czernina i kapary są wciąż na mojej zakazanej liście. Dlatego tym większym zaskoczeniem był fakt, że kebab mi zasmakował i moje stereotypowe jego wyobrażenie nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Okazał się smacznym i pożywnym szybkim posiłkiem. Wybrałam mieszane mięso ze średnio ostrym sosem i serem feta jako dodatek. Wszystko było dokładnie zawinięte w ciasto, ale podczas jedzenia niewielkie kawałki warzyw czy mięsa potrafiły z niego wypaść. No ale należy to potraktować jako dodatkową atrakcję wieczoru – punkt dla tego, kto się nie pobrudzi!

Oczekiwanie na przygotowanie posiłku wyznaczają specjalne kostki z numerami zamówienia, które po upływie wyznaczonego czasu wibrują i święcą, aby dać znać klientowi, że ma zgłosić się po odbiór swojego zamówienia.

Za wydanych piętnaście złotych można było się naprawdę nieźle najeść, a nawet nie byłam w stanie dokończyć swojej porcji. W menu jest spory wybór dodatków i rodzajów kebaba oraz sosów. Na przyszłość jednak wybiorę sos łagodny. Sądzę, że będę wracać do tego lokalu ( pewnie można się było już domyśleć którego) choćby po to, aby popatrzeć na mrugające światełka.

Tak więc jeśli i wy macie jakieś uprzedzenia, co do spróbowania czegoś takiego jak kebab, to radzę je odłożyć na bok, bo warto sobie urozmaicić jadłospis w ten sposób.

A na koniec piosenka z kebabem jako motywem przewodnim. Tylko nie wybierajcie jajecznicy zamiast! Smacznego 🙂

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s