Wrocław – miasto mostów, kościołów i … krasnali

Będąc we Wrocławiu koniecznie chciałam wstąpić do Panoramy Racławickiej. Z zewnątrz budowla kryjąca w swoich wnętrzach dzieło, które powstało pod kierunkiem Kossaka i Styki jest mało zachęcająca, bo pochodzi z czasów głębokiego komunizmu, a wiadomo to głównie okres betonu. Chociaż budynek nie jest typowym kanciastym klockiem, a raczej przypomina rondel albo koszyk jak Stadion Narodowy w Warszawie. Okrągła budowla ułatwia ekspozycję obrazu, który jest imponujących wymiarów: 15 na 120 m. Do jego stworzenia zużyto ponad 700 litrów farby, a prace postępowały bardzo szybko – tylko 9 miesięcy. Obraz powstał we Lwowie w 1893 roku, gdzie był udostępniony podczas Powszechnej Wystawy Krajowej, a potem wypożyczony do Budapesztu. Jego losy były wręcz dramatyczne i w czasie II wojny światowej był przechowywany we lwowskim klasztorze bernardynów. Nawet po odzyskaniu niepodległości i po przewiezieniu dzieła do Wrocławia w 1980 roku napotkano trudności z jego wystawieniem, gdyż sprzeciwiały się temu władze pod wpływam swoich radzieckich zwierzchników. Wiadomo, w końcu bitwa pod Racławicami to symbol zwycięstwa Polaków z wojskami rosyjskimi w 1794 r.

DSC08403

Oprowadzeniem wycieczki zajmuje się „wirtualny” głos-przewodnik, który przybliża historię obrazu i omawia poszczególne sceny. Dzieło jest bardzo dynamiczne, postaci przedstawione są w wielu ujęciach, a przed obrazem znajduje się makieta z krzakami, piaskiem i niektórymi elementami batalistycznymi, co tworzy razem trójwymiarową całość. Aż chce się wyciągnąć rękę, aby sprawdzić, gdzie kończy się obraz. Widzimy Kościuszkę na koniu, wiodącego oddział kosynierów. W tle fragmenty lasów, pól czy wiejskiej architektury. Całość robi bardzo realistyczne wrażenie.

DSC08400

Bilet do Panoramy upoważnia jednocześnie do wstępu do Muzeum Narodowego i Etnograficznego i jest ważny rok, ale warto nie odkładać tej wizyty na tak długo, gdyż akurat budynek Muzeum Narodowego znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie a gromadzi ogromne zbiory malarstwa i rzeźby, które są warte obejrzenia. Po drodze można wstąpić też do jedynego w Polsce Muzeum Architektury.

W Muzeum Narodowym najbardziej podobała mi się wystawa malarstwa polskiego z XVIII i XIX wieku. Zgromadzono tu obrazy m.in. takich mistrzów jak Grottger, Matejko, Malczewski, Chełmoński czy Kossak. Obcowanie ze sztuką wysoką jest naprawdę dużym przeżyciem i muszę przyznać, że trafia do mnie bardziej niż współczesna sztuka, szczególnie abstrakcjonizm.

DSC08447

Muzeum Narodowe znajduje się nad brzegiem Odry przy moście Pokoju – stąd już rzut beretem na Ostrów Tumski będący najstarszą częścią Wrocławia. Tu zachodzimy do katedry św. Jana Chrzciciela najstarszej wrocławskiej świątyni pochodzącej z XIII wieku, ale według późnośredniowiecznych wzmianek drewniany kościół stał tu już ok. roku 1000. Z wieży liczącej 97 metry rozciąga się piękny widok na lewy brzeg Odry. W niedalekim sąsiedztwie znajduje się ogród botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego. Wrócę tu zapewne, gdy będzie cieplej. Na dłuższy spacer polecany jest także ogród japoński znajdujący się w Parku Szczytnickiego, którego założenia pochodzą z początku XX wieku. Jednak największą atrakcją tego parku jest multimedialna fontanna niedaleko Hali Stulecia. To obok niedawno otwartego Afrykanarium we wrocławskim zoo kolejny powód, dla którego będę znów szukać tanich biletów do Wrocka.

DSC08475

Najwięcej czasu  polecam jednak spędzić na Rynku. Oczywiście gdzieniegdzie chowają się tu krasnoludki, a w sąsiedztwie jest też Plac Solny, będący kiedyś targowiskiem a także kościół św. Elżbiety z sąsiadującymi domami Jaś i Małgosia, w których mieszkali altaryści, czyli opiekunowie ołtarza. W ogóle Wrocław jawi mi się jako miasto kościołów. W okolicach starówki i Ostrowa Tumskiego jest ich całe mnóstwo. Oprócz wspomnianej Katedry i kościoła św. Elżbiety możemy odwiedzić też kościół św. Bartłomieja, św. Piotra i Pawła, NMP, Najświętszego Imienia Jezusa czy św. Magdaleny, gdzie warto wspiąć na mostek pokutnic, o którym krążą legendy. Według jednej z nich na mostku tym straszą duchy dziewcząt, które zamiast obowiązków przykładnych żon wolały beztroskie życie panien. Za karę muszą teraz sprzątać mostek łączący dwie wieże kościoła. Jest to jednocześnie najwyższy most we Wrocławiu – wisi na wysokości 45 metrów.

DSC08492

Wrocław jest też niewątpliwie miastem mostów i wysp. W końcu przepływa przez miasto aż sześć rzek. Krąży nawet żart z tym związany: ,, Dlaczego we Wrocławiu jest tyle mostów? Bo nie zdążono wywieść ich do Warszawy”. Zaangażowanie Ślązaków w odbudowę stolicy po wojnie zostało upamiętnione nazwaniem jednego z mostów w Warszawie: Śląsko-Dąbrowskim. Najczęściej odwiedzanym mostem jest Most Tumski, na którego zielonej metalowej balustradzie zawieszane są kłódki miłości. Jednak ze względów bezpieczeństwa jest to w tej chwili już zakazane. Innymi również rozpoznawalnymi mostami są niebieski Most Grunwaldzki czy czerwony Most Piaskowy. We Wrocławiu znajduje się też najdłuższy i najwyższy w Polsce most Rędzińskiego – liczy on 1742 metry długości i 122 metry wysokości. Obejście wszystkich mostów to nie lada wyczyn, gdyż jest ich ponad 130!

DSC08478

O tym, co jeszcze urzekło mnie we Wrocławiu przeczytasz tu:

Wroclove

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s