Podróże kulinarne – smaki Japonii

Będąc któregoś dnia w sklepie w miejscu, w którym zwykle sięgam po piersi z kurczaka natknęłam się na mini zestaw sushi i wzięłam go na próbę. Przecież japońskie jedzenie jest teraz takie modne i dużo osób się tym zachwyca, to spróbuję i ja. W domu okazało się, że owszem w zestawie jest sos sojowy i wasabi w saszetce, ale o zgrozo! nie ma pałeczek! Przecież nie zjem palcami, byłaby to profanacja! Przeszukując szuflady w kuchni wpadły mi w ręce nieużywane jeszcze pędzelki do malowania. Wzięłam więc dwa najcieńsze i gdyby nie włochate końcówki to byłyby nawet podobne do chińskich pałeczek. Być może nawet stamtąd pochodziły.

Uzbrojona w swoiste sztućce zabrałam się za mini zestaw. Zamoczyłam kawałki w sosie i japońskim chrzanie i … niestety nie było smaczne. Dużo ryżu a mało sedna. Swoją frustrację ogłosiłam na facebooku. Wtedy w jednym z komentarzy jedna z dawno niewidzianych przeze mnie koleżanek zaproponowała, że wyciągnie mnie do knajpki z prawdziwym sushi, aby obronić honor tej potrawy. I tak spotkałyśmy się z pewną misją. Koleżanka stała się moim kulinarnym przewodnikiem, opowiadając o rodzajach sushi i z czego jest to zrobione. Poinstruowała mnie też jak prawidłowo używać pałeczek. Przełamałam się, aby znów spróbować, czy sushi to na pewno potrawa nie dla mnie.

Samo patrzenie na talerz z zestawem, który zamówiłyśmy było nagrodą za drugie podejście. Były tam maki, futomaki i nigiri z krewetkami, avocado, kalmarami w tempurze, węgorzem i tuńczykiem. Ładnie podane zachęcały, aby spróbować. Nie omieszkałam oczywiście. Poszczególne porcje oddzielałyśmy przekąszaniem różowego marynowanego imbiru, który miał za zadanie zneutralizować smak. Właściciel poczęstował nas także nie lada rarytasem: nigiri z tuńczykiem toro, czyli najlepszą częścią tej ryby. Wyśmienite kawałki znacznie różniły się od tej brązowej ociekającej olejem ryby, do której przywykłam ( chociaż też bardzo lubię). Do zamówienia dostałyśmy także zestaw trzech różnych surówek o różnym stopniu ostrości, z których najbardziej podpasowała mi sałatka z wodorostów. Do picia idealnie nadawał się aloesowy napój. Z czystym sumieniem stwierdzam, że był to prawdziwy festiwal smaków dla podniebienia i zupełnie nie przypominał tego ,,czegoś” kupionego w sklepie. Sushi się obroniło a ja odzyskałam wiarę w japońskie jedzenie.

Może teraz czas na inną atrakcję pochodzącą z Japonii? Święto hanami, to byłoby coś!

10446595_4381974323912_2044237835820346592_n

Reklamy

One thought on “Podróże kulinarne – smaki Japonii

  1. Uwielbiam sushi, regularnie za nim tęsknię. Choć to sushi dostępne u nas, nawet w dobrej restauracji, wiele różni się Od oryginału. A i w Japonii różnice są znaczne. U nas królują rollsy, w Japonii nigiri. I tam ryba jest naprawdę świeża. Zestawy z marketu w Japonii są tak dobre jak nasze z restauracji. Są też sushi train i tam bywa różnie. A kupione świeżo przygotowane nigiri na rynku w Kyoto czy na Tsukiji? Bajka… Pozdrawiam!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s