10 miejsc, dla których warto wybrać się do Edynburga cz.III

Wather of Leith

Wather of Leith to nazwa niewielkiej ( 35 kilometrowej ) rzeki przepływającej przez miasto, wpadającej do zatoki Forth. Nie jest ona rwąca i niebezpieczna, a raczej przypomina szerszy potok, który powoli , ospale przebija się między zabudowaniami Edynburga. Za to tworzy malownicze zakola, a na jej brzegach porasta bujna roślinność. Można przechadzać się wzdłuż jej koryta ścieżkami nad samą wodą. Gdzieniegdzie jest to brukowana nawierzchnia lub innym razem tylko utwardzona ziemia, która pod wpływem deszczowej pogody może stać się grząska. Jednak warto zabrudzić sobie trochę buty, bo widoki są urokliwe. Water of Leith tworzy swoistą enklawę w mieście. Trochę jest to inny świat, zamknięty i schowany przed ruchem ulicznym i odgłosem trąbiących samochodów. Pozazdrościć mieszkającym tam ludziom. Któż nie chciałby mieć z własnego okna widoku na płynącą poniżej rzekę? A tworzy ona dość głęboki wąwóz. Na zboczach niektórzy właściciele pozakładali sobie ogródki i mogą delektować się codziennie szumem płynącej wody. Dla spacerowiczów są natomiast ławeczki, które podobnie jak niewielkie mosty są dobrymi stanowiskami do robienia zdjęć panoramie. Co jakiś czas na rzece napotkamy niewielkie spadki – małe wodospady. Przy jednym nawet widziałam odpoczywającą czaplę. Ale nie brakuje też innych ptaków. Idąc wzdłuż Water of Leith trafimy w końcu do portu. Stąd nazwa dzielnicy Leith. Tu zacumował statek królowej – Britanica, który przerobiony został na muzeum. Możemy odpocząć siadając wzdłuż pobrzeża, przy którym znajduje się pomnik ławka fundatora tego rejonu miasta. Cumują tu również mniejsze statki, a niektóre przerobione są na restauracje. W okolicy nowoczesne drogie osiedla i wielogwiazdkowe hotele, ale nie brakuje też mniejszych lokali czy miejscowych sklepików. Niedaleko stąd do Tesco i wielu charity shopów, które skusiły mnie na dłuższą chwilę.

National Museum of Scotland

To imponujące wielkością muzeum znajduje się przy Chambers Street i zostało ufundowane w 1985 roku. Muzeum powstało z połączenia National Museum of Antiquities of Scotland i Muzeum Królewskiego. Gmach został zbudowany w stylu wiktoriańskim i dzieli się na cztery strefy. To tu jednym z eksponatów jest wypchana owieczka Dolly, czyli pierwsze sklonowane zwierze na świecie. Zgromadzone w szkockim muzeum eksponaty są bardzo różnorodne, podzielona zostały tematycznie pomiędzy piętrami. W głównym hallu przykuwa wielkość wolnej przestrzeni okalanej przez białe balustrady lekkiej konstrukcji. Stąd trafimy do czasów antycznych. Zobaczymy stary egipski sarkofag. Dalej będą wystawione zwierzęta z różnych stron świata, na szczęście nie są to prawdziwe wypchane trofea. Jest ich całe mnóstwo od afrykańskich lwów po australijskie kangury. W tej części największa frekwencja wśród dzieci, które przychodzą z rodzicami, aby podziwiać ogrom zgromadzonych tu eksponatów. Można dowiedzieć się jakie rozmiary i wagę osiągają dane osobniki ze świata fauny, a nawet porównać swoją mapę na specjalnie wystawionej do tego wagi. Razem z koleżanką ważyłyśmy tyle, co średni orangutan. W tej części muzeum zaobserwowaliśmy też ciekawe zjawisko: Pani przechadzała się między eksponatami z telefonem w dłoni, machając nim na podniesionej ręce. Gdy przyjrzałyśmy się bliżej, okazało się po drugiej stronie telefonu słychać jakieś dzieci, które przez wideokonferencję zwiedzają w ten sposób muzeum. Technologia idzie do przodu i bardzo dobrze, że oprócz multimedialnych przewodników ze słuchawkami będzie coraz więcej takich udogodnień, aby muzea nie kojarzyły się dzieciom ( i dorosłym również) z nudnym obowiązkiem szkolnym. Wiedzę zdobytą w tej sali sprawdzałyśmy w teście multimedialnym. Większość odpowiedzi udzieliłyśmy poprawnie, dopóki nie zawieszał się monitor. Utrwalone słownictwo to na pewno: mammal czyli ssak, które najczęściej padało w teście.

W innej części Scotish National Museum znajdowała się wystawa o obrzędach religijnych z różnych stron świata. Tu zgromadzono m.in. suknie ślubne z Turcji i Chin, tybetańskie wałki służące do modlitwy, które przypominały na pierwszy rzut oka wielkie kebaby, a także replika Mercedesa, która w Afryce służy za … trumnę. Jest oznaką bogactwa w tych stronach, jeśli stać Cię na pochówek w takim samochodzie.

Podobała mi się też ekspozycja z minerałami z różnych zakątków naszego globu. Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć platynę. Tu ciekawostką były dla mnie tabliczki z napisem: ,, please touch”, które były całkowicie przeciwnie do tego, czego się przyzwyczaiłam w Polsce i nie tylko. Szczególnie na nerwy działają mi w takich miejscach Panie kustoszki niczym cerbery w hadesie strzegące eksponatów. Tu czegoś takiego nie doświadczysz. Bardzo podoba mi się takie podejście do odwiedzających. Szczególnie jest to frajda dla dzieci, mogących w ten sposób namacalnie poznać naszą planetę, a dzięki temu może zapamiętają więcej z takiej wizyty.

Polecam też salę znajdującą się na samym dole muzeum. Przeznaczona jest na ekspozycję o czasach najstarszych Szkocji. Z punktu geologicznego opowiedziane są losy kształtowania tego terenu. Na uwagę zasługują makiety ze zwierzętami niegdyś żyjącymi w tych rejonach. W tle można posłuchać ich odgłosów oraz szumu wiatru i wody. Bardzo kojący widok.

Aby zgłębić wszystkie piętra i ekspozycje tego muzeum należałoby przeznaczyć na to długie godziny. A warto! Między innymi dlatego iż wstęp jest całkowicie bezpłatny. Po drugie można zobaczyć również jak powstaje whiskey czy w jakich strojach chodzono kiedyś w Szkocji.

Jeśli znudzi się nam przeczesywanie wielu pięter z muzealnymi eksponatami, możemy wjechać na taras na dachu, który został udostępniony turystom. Roztacza się stąd doskonały widok na miasto, a w tym oczywiście na Edynburski Zamek.

Grassmarket

Grassmarket to  historyczny rynek na starym mieście, usytuowany w niecce poniżej poziomu innych ulic u podnóża Edynburskiego zamku. Tu podobnie jak na innych rynkach europejskich miast dokonywano kiedyś egzekucji.  Była to też przez wiele wieków jedna z najbiedniejszych części miasta, zamieszkiwana m.in. przez irlandzkich emigrantów.

W miejscu tym znajduje się wiele pubów w tym także te w kościołach. Kwitnie tu  studenckie życie. Pełno jest małych kawiarenek, straganów z pamiątkami czy zdrową żywnością. Panuje niespieszna atmosfera, w którą warto się zanurzyć lub nawet zatracić. Tu jest też pomnik Bobbiego – najwierniejszego psa na świecie.

Kościół St. Mary Catedral

Katedra znajduje się trochę z dala od ciekawskich oczu turystów i nie została zaadoptowana w innych celach jak np. bar czy sklep, więc spokojnie będziemy mogli się tu pomodlić. Miejsce sprzyja kontemplacjom także dzięki trochę surowemu charakterowi wystroju. Mrok i niewielka ilość światła nawet w dzień niewątpliwie przyczyniają się do tego. Uwagę przykuwa ogromny krucyfiks zawieszony pod sufitem. Wrażenie robi także pięknie wyrzeźbiony ołtarz. Za nim z kolei kolorowe światło przebija się przez wielkie witraże. Chociaż nie wiem, jak profesjonalnie nazywają się elementy architektoniczne tworzące kościoły z tej epoki, to nie przeszkodziło mi podziwiać wiekowych strzelistych kolumn po bokach głównej nawy. Światło wpadające tylko nielicznymi oknami otacza ściany lekko zielonkawym kolorem. Kościół nie jest przeładowany zdobieniami, co jest charakterystyczne na przykład dla baroku. Nie ma tu ociekających złotem amorków czy obrazów w ogromnych ramach. Ascetyczny wystrój to niewielkie malowidła świętych czy krzyże w szkockim zdobnictwie. Moją uwagę zwróciły za to kolorowe klęczniki schowane pod krzesłami. Nie widziałam dotąd takiego rozwiązania. Zapewne w czasie nabożeństwa wyjmuje się takie miękkie pufy spod siedzenia znajdującego się przed nami i nie trzeba klękać na zimnej posadzce narażając kolana na nieprzyjemności. A z ciekawostek warto dodać, że katedra gościła w 1982 roku papieża Jana Pawła II podczas jego wizyty w Szkocji.

 W skrócie: Edynburgh – beautiful, brilant and breathtaking 🙂
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s