Polska jest piękna – poznaj Poznań.

Poznań miasto doznań, ale Ty to sprawdź! Takie motto przyświecało mi podczas weekendowego wypadu do stolicy Wielkopolski.

Poznań reklamuje się ciekawym hasłem, ale co tak naprawdę kryje się pod tym sloganem, czy jest to może tylko i wyłącznie chwyt marketingowy? Jako, że nie jestem łatwo ustępliwa ( co czasem może być odbierane, jako upierdliwa ), przyjrzałam się temu z bliska. Moje empiryczne badania przypadły w weekend, co sprzyja poznawaniu nowych miejsc i większej ilości bodźców, które prowadzą nas do rzeczonych doznań. Jak znalazł wujek google w wikipedii :,,Doznanie to uczucie lub wrażenie zmysłowe powstające pod wpływem jakichś przeżyć lub zdarzeń,,  O jakich w ogóle doznaniach może być mowa? Zacznijmy od zmysłów, czyli smak, dotyk, widok, zapach. O! tego nie brakowało mi przez całe te dwa dni! Ale po kolei…

No właśnie od kolei zaczniemy. Paderewski dowiózł nas na stację Poznań Główny. Nowoczesny dworzec to duży oszklony biało-błękitno-srebrny budynek, będący ciekawym obiektem do fotografowania. Rzuca się w oczy z daleka, co z pewnością ułatwia podróżowanie turystom niebędącym wcześniej w tym mieście. Szkoda tylko, że za nim kryje się monstrualne centrum handlowe, co trochę niweczy efekt. Nie tylko mi podoba się bryła dworca. Został on ostatnio uznany za najładniejszy w Polsce w rankingu tworzonym przez architektów. Powstał w ekspresowym tempie bo zaledwie 10 miesięcy i obok Dworca Centralnego w Warszawie jest jedynym budynkiem nad peronami. Jednak mieszkańcy nie szczędzą mu też słów krytyki, porównując jego kształt do chlebaka.

train-station-447102_1280

foto z pixabay

Poznań jest pełen kolorów. Można je spotkać wszędzie począwszy od kolorowych domów budniczych, Ratusza i kamieniczek wokół rynku, a kończąc na zieleni parków, których nie brakuje w tym ponad półmilionowym mieście. Wieloma barwami mieni się po zmroku fontanna na placu Wolności. Jednym słowem jest czym nacieszyć oczy.

Najbardziej interesujący dla mnie jest oczywiście rynek. Powiecie rynek jak rynek, w każdym polskim mieście szczególnie tym z długowieczną tradycją taki jest. Ale czy ten w Poznaniu nie jest jedyny w swoim rodzaju? Nie jest co prawda największy w Polsce, bo te w Krakowie i Wrocławiu wyprzedzają go pod tym względem, jednak ma swój niepowtarzalny charakter. Może jest to za sprawą czterech pomników w stojących w jego rogach, które wyznaczają pory roku? Trzy z nich zbudowane są wraz z fontanną. Są tu Apollo, Neptun ( powiązanie z Gdańskiem), Mars i Prozerpina. 

Ratusz w Poznaniu jest uznawany za najpiękniejszy z zabytków renesansowej architektury w Polsce. Zaprojektowany przez włoskiego artystę Jana Baptystę Quadro, którego figura zdobi jedną z kamienic na rynku. Ratusz nie miał lekko na przestrzeni wieków. Trawił go kilkakrotnie pożar m.in. po uderzeniu pioruna, a odbudowaną wieżę strącił później huragan. Przerabiany kilkakrotnie zmieniał swój kształt, dołożono mu kondygnację, zegar, a fasady ozdobiono podobiznami władców oraz inicjałami króla Stanisława Augusta.

W innych częściach rynku spotkamy też pomniki Świętego Nepomucena ( powiązanie z czeską Pragą), który miał ochraniać miasto przed nękającymi go powodziami. Było to spowodowane ostrym skrętem rzeki Warty w dzielnicy Chwaliszewo.

Na rynku natkniemy się też na pomnik Bamberki. Postać ta symbolizuje dawną mniejszość etniczną przybyłą z Niemiec w czasach, gdy miasto było wyludnione na skutek szwedzkiego potopu, wojen, klęsk żywiołowych: zaraz i powodzi trwających od końca XVII do początków XVIII wieku.

Jeśli będziemy spoglądać ponad czubki własnych głów dojrzymy Pelikana na dachu jednej z kamienic. To Pałac Działyńskich, kiedyś nieoficjalny uniwersytet. Ptak, choć go trudno rozpoznać, przypomina trochę łabędzia, a trochę orła jest symbolem ofiarności i poświęcenia. Jego biała duża figura swoją wielkością majestatycznie góruje nad rynkiem.

Coś dla oka – trykające na ratuszu koziołki przyciągają rzeszę ludzi. Uwaga należy być punktualnie o 12:00 albo wcześniej, żeby zająć dogodną do obserwacji miejscówkę. Ale w weekendy nie jest to łatwe zadanie. Wprawdzie koziołki wychodzą na zewnątrz prawie na szczycie Ratusza czyli dość wysoko nad ziemią, to i tak trzeba przedzierać się między turystami oczekującymi w napięciu na pokaz. Z koziołkami, które są nieodzownym symbolem Poznania łączy się legenda. Jesteście ciekawi czemu te a nie inne zwierzęta uwieczniono na poznańskim Ratuszu? Z tym wiąże się jedna z poznańskich legend. W 1551 roku odsłonięto na Ratuszu zegar i z tej okazji przygotowano wielką uroczystość, na której zamierzano podać sarni udziec. Jednak nadworny kucharz  przypalił potrawę i musiał poszukiwać innego mięsiwa. Niestety jatki były już pozamykane, więc udał się poza miasto, gdzie natknął się na dwa pasące się koziołki, które pojmał. Te jednak nie chciały tak szybko pożegnać się z życiem i uciekły schodami na wieżę ratusza. Całą tą sytuację obserwował tłum zgromadzonych gości, a najbardziej rozbawiony bodącymi się na gzymsie koziołkami był wojewoda. Koziołki szczęśliwie sprowadzono na ziemię i oddano właścicielce, a odtąd na ratuszu pojawiają się w południe ich figurki trykając się 12 razy.

Na przeciwko koziołków w kamienicy pod numerem 41/2 znajduje się Muzeum Rogala, gdzie można samemu ulepić Świętomarcińskiego rogala. Jest on drugim z symboli tego miasta. Od dawnych czasów tradycja wypieku tego przysmaku związana jest z postacią świętego Marcina. Tu jest nawet ulica tego patrona, a raz do roku 11 listopada obchodzone jest święto rogali, podczas którego w całym Poznaniu czuć ich zapach. Rogal wypiekany jest z ciasta półfrancuskiego, a nadzienie skrywa biały mak, orzechy, rodzynki i owoce w syropie. Ważny jest oczywiście kształt nawiązujący do podkowy, którą rzekomo zgubił koń świętego Marcina.

Opodal Ratusza w szeregu stoją domki budnicze. Kiedyś w miejscu tych kolorowych wąskich kamieniczek stały drewniane budy, w których sprzedawano ryby, sól i pochodnie. Teraz murowane kamieniczki też są pełne handlarzy, ale z różnymi pamiątkami przeważnie z napisami: Posen, Poznań albo ludowymi motywami.

Czemu na rynku co chwila pojawia się ciekawy do oglądania samochód? Znajduje się tu pałac ślubów, więc można popatrzeć sobie na odrestaurowane i wypicowane specjalnie na ten dzień pojazdy. Rzut beretem stąd jest też Fara – poznańska kolegiata, perła baroku. Bogactwo barokowych zdobień jest ogromne, chociaż zdjęcia tego dobrze nie obrazują, gdyż wnętrza są dość słabo oświetlone, a w półmroku nie łatwo uchwycić piękno tego miejsca. Niedaleko jest też kolegium pojezuickie i pomnik koziołków na placu Kolegiackim. Są one trochę na uboczu w stosunku do gwarnego rynku, więc nie wrzucają się tak łatwo w oczy.

Coś dla ucha: Coś w tym jest, że starówka nigdy nie zasypia, więc czemu by nie zostać tu dłużej jak choćby do wybicia północy i posłuchać muzyki na żywo? Dobrą perspektywą jest słuchanie spod którejś z fontann. Wtórujemy muzykom z ukrycia swoimi całkiem trzeźwymi głosami. Traf chciał, że spod mgiełki wody wydobywającej się spod pomnika Marsa.

W Poznaniu łączyłam przyjemne z pożytecznym – pierwszy raz głosowałam na prezydenta Polski w … budynku Muzeum Archeologicznego.

Innym doznaniem było zamieszkać blisko starówki w hostelu nad barem i znaleźć go później w reklamie Warki!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s