Poznań miasto doznań – cz.II subiektywnego przewodnika

Poznań kojarzył mi się z dawną stolicą Polski i bitwą z Krzyżakami, której datę utożsamia się z przepisem na bimber. Teraz Grunwald to już nie przepastne pola, a jedna z dzielnic obok Jeżyc ( znanych z książek Małgorzaty Musierowicz) czy Wildy. Duży wpływ na rozwój miasta miało połączenie go koleją z Berlinem, a potem w 1921 roku rozpoczęcie Międzynarodowych Targów Poznańskich. To tu w 1956 strajkowano przeciw władzy totalitarnej. Dziś kojarzy się z  Solarisami — chętnie kupowanymi  za granicą autobusami i wciąż działającymi zakładami Cegielskiego.

Zapraszam na część drugą mojego subiektywnego przewodnika po tym mieście. Po kluczowym ( jak dla mnie) miejscu w Poznaniu oprowadzałam w poprzedniej części, ale doznania wzrokowe będą nam towarzyszyć także przechodząc na przykład koło Starego Browaru. Kiedyś produkowano tu piwo, bo przecież Wielkopolska chmielem słynie. Dziś jednak jest to centrum handlowe, które zachowało trochę stylistyki ze starych kadzi. Na zewnątrz miejsce znajdą z pewnością osoby stroniące od zakupów. W małym parku natkniemy się na hipsterów wypoczywających na leżakach bądź bezpośrednio na trawie.

To w Wielkopolsce natrafimy na jeden z 7 turystycznych cudów Polski. Jest nim Brama Poznania. Od starówki położona trochę na północ, ale można tu dotrzeć pieszo, robiąc sobie krótki spacer. Po drodze miniemy most Chrobrego nad Wartą ze  znanymi ze zdjęć schodami z kolorowymi kredkami. Tu wieczorami nad rzeką tętni życie, a nieopodal znajdują się kontenery. Nie chodzi tu o jakiś punkt rozładunkowy, ale przestrzeń dla kultury i sztuki w trochę bardziej offowej scenerii. Kontenery wykorzystano jako miejsce twórcze, gdzie odbywają się liczne wystawy, koncerty i zwyczajny chill-out. Tak dojdziemy do Katedry na Ostrowie Tumskim. Tu zaczęła się Polska, pierwsze biskupstwo, a w Złotej Kaplicy spoczywają pierwsi władcy Polski: Mieszko i Bolesław Chrobry. Na uwagę zasługuje również kopia obrazu Tycjana ,, Matki Boskiej Wniebowziętej”. Warto zwiedzać miasto z rodowitym Poznaniakiem, bo pokaże coś, o czym w przewodnikach się nie pisze oraz swoje ulubione miejsca. Inaczej nie wiedziałabym na przykład, że za katedrą zaczyna się Śródka – dzielnica Poznania, która jeszcze do niedawna kojarzona była z ciemną stroną miasta, a teraz jest rewitalizowana. Swoją nazwę zawdzięcza odbywającym się w środy targom, a obecnie powstają tu nowe lokale gastronomiczne, miejsca z klimatem, czy kino za rogiem. Nie ma już obaw wyjść wieczorem na ulicę. W czasie naszej wycieczki organizowane były obchody 1050 rocznicy przybycia Dobrawy do Poznania i można było poczuć się jakby przeniosło się w czasie. Wojowie z mieczami przechadzali się w orszaku po moście Jordana. Wzdłuż ulic rozstawiono kramy z tradycyjnymi rękodziełami czy jedzeniem upitraszonym według starych receptur. Zorganizowano pokazy tańców średniowiecznych i gry na dawnych instrumentach. Z pewnością dużo frajdy miały tu dzieci, ale też te większe jak ja, które cieszyły się z przymiarki hełmu jak za czasów Mieszka I lecz z tą różnicą, że wykonanego z plastyku. Niestety księcia z bajki żadnego nie znalazłam, ale była to ciekawa wycieczka niczym wehikułem czasu. Szczególnie spodobała mi się czerwona konstrukcja mostu Jordana, która wpadła w oko także marketingowcom z pewnego niemieckiego supermarketu i tu nakręcili reklamę swoich produktów. Most dobrze pozuje do zdjęć wraz z katedrą w tle ( jeśli można oczywiście użyć takiego czasownika w stosunku do przedmiotów nieożywionych) .

Skręcając w lewo za mostem dojdziemy w końcu do wspomnianej Bramy Poznania. Nie oszukam nikogo twierdząc, że to najbardziej interesujące muzeum, w którym dotąd byłam. Ekspozycje są w pełni multimedialne i uruchamiają wszystkie zmysły. Można zwiedzać nawet stopami! Tak to nie żart. Niektóre ekrany są umieszczone na podłodze i należy wejść na odpowiedni punkt, aby rozpoczęła się projekcja. Przy przechodzeniu pomiędzy salami posługujemy się otrzymanym przy wejściu pilotem, który należy wcelować w lampkę na ścianie, aby rozpocząć dany pokaz. Sal i ekspozycji jest co niemiara i można się z nich nauczyć bardzo wielu faktów z historii katedry, tego jakie przechodziła metamorfozy na przestrzeni lat i pod czyim wpływem. Wyniosłam stąd większą wiedzę niż będąc w samej katedrze! Wyjście z Bramy prowadzi mostem nad Cybiną- dopływem Warty. Oszklona konstrukcja tworzy nowoczesny i kontrastujący obrazek w tym historycznym miejscu.

Coś zjeść możemy w … tramwaju restauracji opodal Parku Chopina, który jest najstarszym parkiem w Poznaniu, a jest ich tu całkiem sporo. Poznaniacy mają gdzie odetchnąć w porze lunchu lub po niedzielnym obiadku. Mi najbardziej podobał się Park Mickiewicza z fontanną przed Teatrem Wielkim, chociaż sam pomnik wieszcza nie przypadł mi do gustu. Opodal znajduje się uniwersytet, a leżąc na trawie pod drzewami można poczuć akademicką atmosferę. W sąsiedztwie jest też pomnik ofiar ’56 a po przeciwnej stronie ulicy Zamek Cesarski – zbudowany w stylistyce średniowiecznej jako rezydencja dla cesarza niemieckiego Wilhelma II. Jest zatem ostatnią siedzibą cesarską w Europie. Tu swoją mieszkał w okresie 20-lecia międzywojennego Prezydent Polski, a w czasie II wojny światowej zamek przebudowano  na siedzibę fuhrera. Jako ciekawostkę historyczną należy dodać, że odtworzono nawet berliński gabinet Hitlera, który zachował się do dziś.

Będąc w Poznaniu koniecznie udajcie się na wodę. Nie brakuje tu jezior, a można poczuć się nawet jak nad Morzem Śródziemnym, bo nie skłamiecie mówiąc, że byliście na Malcie. Tak nazywa się jedno z jezior w Poznaniu, a swoją nazwę zawdzięcza kawalerom maltańskim, czyli zakonowi joannitów, których własnością były te tereny. Tu na obszarze ponad dwóch kilometrów długości odbywają się regaty i inne zawody sportowe. Można tez przez cały rok pojeździć na nartach i wybrać się na termy, ale Malta najbardziej znana jest z festiwalu teatralnego. Na przełomie czerwca i lipca prezentowane są przedstawienia teatru eksperymentalnego w plenerze . Ale jest to też miejsce, gdzie da się doskonale poleniuchować i złapać trochę słonecznych promieni, na tle fontanny bryzgającej na wietrze.

Co jeść będąc w Poznaniu?

Do punktów obowiązkowych należą: rogal świętego Marcina, pyra z grysikiem, szneki z glancem, czy wielkopolskie piwo. Powstają nawet oddzielne trasy wycieczkowe: ,,Piwny Poznań” śladami browarów i klimatycznych miejsc z dobrym piwem.

Jedzenie na dworcu nigdy nie kojarzyło mi się z czymś przyjemnym, a wręcz odstraszało zapachem dobywającym się z toalet, być może przywykłam do brudnego i pełnego bezdomnych Dworca Centralnego w Warszawie, ale te czasy się już zmieniły, podobnie w innych miastach, a pomysł na bistro w sąsiedztwie torów kolejowych już nie budzi niechęci, a wręcz kojarzy się z czymś trendy. Gdy zboczyłyśmy trochę z kursu – nie myląc ze zgubieniem się – ostatkiem sił trafiłyśmy do Nastawni, jedynego tak wcześnie otwartego w tej okolicy miejsca, a dodam, że było to w Zielone Świątki. Rzuciłyśmy się na cokolwiek, ale wybór nie był taki zły. Czekolada z krówką, która kojarzy mi się z dzieciństwem, postawiła nas na nogi. To miejsce uratowało naszą dalszą wycieczkę przed frustracją pustego żołądka. Chcecie kiedyś zjeść w oryginalnym miejscu? Zawitajcie tutaj: NASTAWNIA PoC w Parku Wieniawskiego.

– food trucki i festiwal piwa w Starej Rzeźni. Utrzymana w oldschoolowym stylu przestrzeń stała się miejscem, gdzie hipsterzy mogą wpaść na coś do zjedzenia. W ów weekend oprócz kilkunastu samochodów z żarciem zawitali tu też browarnicy z całego kraju. Gdyby nie moja chęć zwiedzania, to ogrom zobaczonych butelek ze złotym trunkiem przykułby mnie tam na długie godziny. Tyle piwa jeszcze nie widziałam! Posyciłam się pysznym burgerem i zwalczyłam pokusę pozostania tam na dłużej.

Coś dla ducha: kultura głupcze!

Miałyśmy to szczęście, że w weekend, w którym zawitałyśmy do Poznania w całej Polsce obchodzono 250 rocznicę teatru i z tej okazji można było nabyć bilet za symboliczne 250 groszy. Zaczepione na ulicy przez jakąś dziewczynę skusiłyśmy się przeznaczyć prawie trzy godziny na obejrzenie przedstawienia. Nasze stroje nie odpowiadały stylem do miejsca, w którym się znalazłyśmy i lekko skrępowane zajęłyśmy miejsca na widowni. Było jednak warto.  Nie rozczarowałyśmy się grą aktorów. Już tak dawno nie byłam w teatrze. Dzięki temu wieczorowi odkryłam na nowo to miejsce.

Jeśli lubicie zwiedzać, to z pewnością znajdziecie coś dla siebie. Warto czas zarezerwować w sobotę, bo wtedy w Poznaniu jest bezpłatny wstęp do wielu muzeów. I tak na przykład możemy udać się do Ratusza, gdzie zobaczymy replikę koziołków albo do Muzeum Powstania Wielkopolskiego. Statystyczny Polak mało wie na ten temat, bo Powstanie Wielkopolskie wypierane jest z pamięci przez Powstanie Listopadowe i Styczniowe. Mieści się ono również na rynku, w dawnym budynku straży miejskiej – Odwachu. Są tam zrekonstruowane okopy z czasów I wojny światowej a przez telefon można porozmawiać z Marszałkiem Piłsudskim! Oprócz tego bez opłat zwiedzimy też Muzeum Narodowe, Powstania Poznańskiego, Instrumentów Muzycznych czy Muzeum Etnograficzne.

W Poznaniu stara architektura styka się z nowym budownictwem – średniowieczny zamek cesarski, renesansowe kamienice, Okrąglak z czasów socrealistycznych, współczesny Kupiec Poznański i Stary Browar. Koło pl.Wolności stoi Bazar. Nie, nie jest to miejsce, gdzie handlują przekupki, a obiekt hotelowo-handlowy będący symbolem polskiej kultury, który stał się ośrodkiem życia towarzyskiego i politycznego w minionej epoce.

A jakie są twoje ulubione miejsca w Poznaniu?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s